http://www.nowytarg.pl/news.php?cod=3719Cytuj:
Dawid gra u odkrywcy Crosby’ego
„Obóz walki” – to w sporcie zawodowym najważniejszy okres dla sportowca.Na nim„skauci” wybierają zawodników do drużyny lub „perełki”, które w późniejszym okresie mają być gwiazdami boisk.Taką„perełkę” dostrzegli„skauci”i menedżerowie Red Bulls Salzburgw15-letnim Dawidzie Olchawskim.
Wychowanek MMKS Nowy Targ wraz z 20 zawodnikami z Rosji, Słowenii, Czech, Słowacji, Niemiec,Szwajcarii i Kanady walczył i walczyć będzie o sześć miejsc w tym austriackim zespole.
Dawid podołał wyzwaniu, mimo iż był najmłodszym zawodnikiem obozu, zakwalifikował się do drugiego etapu. Wpadł w oko odkrywcy Sidney’a Crosby’ego,obecnie największej gwiazdy NHL.
– Obóz zorganizowany był w czeskim Pilsku, nie daleko austriackiej granicy – opowiada Dawid Olchawski.
–Przebywało na nim 40 zawodników,ale tylko 20 walczyło o sześć miejsc gwarantujących udział w drugim obozie już w Salzburgu. Tam z kolei 12 obcokrajowców stanie do walki o kolejne sześć miejsc w drużynie.Oni razem z austriackimi hokeistami utworzą drużynę z roczników 1991- 93. Głównym trenerem był kanadyjski trener reprezentacji do 20 lat, Clem Jodoin.Sidney Crosby wyszedł spod jego ręki. Kiedyś prowadził farmerski team Montreal Canadiens. Dawał nam niezły wycisk. Tonę potu wylewałem na każdym treningu, a było ich sporo w ciągu dnia. Trzy razy trenowaliśmy na lodzie i dwa razy na sucho. Pobudka była o5.30. Tylko w piątek mieliśmy dwa sparingi. Pierwszy polegał na grze czterech na czterech lub trzech na trzech. Po południu już sparowaliśmy w pełnych zestawieniach.
Trenerzy wybierali zawodników głównie z lodu, oceniali jazdę na łyżwach, umiejętność uwalniania się od przeciwnika,zaawansowanie techniczne…Łatwo nie było,bo każdy walczył o miejsce w drużynie, a ja za konkurentów miałem 17- i18-latków,awięc byłem o 2-3 lata młodszy od pozostałych. W dodatku oni mieli miesięczną przerwę od lodu, ja cztery razy dłuższą. Mimo wszystko poradziłem sobie i jestem bardzo zadowolony, że jadę do Salzburga.
Obóz w Austrii, tak od strony organizacyjnej, jak i szkoleniowej, mógł by być wzorem dla naszych działaczy hokejowych i nie tylko. – Nie brakowało nam tzw. ptasiego mleka – twierdzi Dawid Olchawski. – Wszystko było wj ednym miejscu. Mieszkaliśmy w hotelu obok lodowiska, a sala gimnastyczna i stołówka było 100 metrów od miejsca zamieszkania. Pokój zajmowałem z trzema Słoweńcami, z którymi się zaprzyjaźniłem.Nawiązałem także przyjaźń z Rosjaninem. Miałem więc okazję doszkalać się w języku angielskim, bo w takim się z nimi porozumiewałem. Trenerzy również tego języka używali do przekazywania poleceń i uwag.
To, że dostałem się na „obóz walki” Red Bulls jest zasługą trenera Andrzeja Słowakiewicza, któremu z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować. Podobnie jak trenerowi Ryszardowi Kaczmarczykowi, że poświęcił wolny czas i przygotował mnie do obozu. Z kolei Stanisławowi Małeckiemu za przygotowanie siłowe. Dawid nie martwi się problemami z nauką, nawet jeśli dostanie się do zespołu. –Uczył się będę w Polsce, mając indywidualny tok nauki.Co miesiąc będę zdawał wyznaczone przez nauczyciela partie materiału. Natomiast tam na miejscu doszkalać się będę w języku angielskim i niemieckim.
(S.L.)
Z tego co pamiętam szansę gry w tym zespole próbował też Damian Kapica ale musiał zrezygnować z powodu trudności językowych.
A Dawidowi cóż trzeba życzyć powodzenia .... bo tu w Polsce w lidze w której grają jest bardzo słaby poziom.